„Głoskuj” mnie jestem obok"

 

 

„Dzisiejsze nieśmiałe dziecko, to to, z którego wczoraj się śmialiśmy.

Dzisiejsze okrutne dziecko, to to, które wczoraj biliśmy .

Dzisiejsze dziecko, które oszukuje ,

to to, w które wczoraj nie wierzyliśmy/…/

Dzisiejsze zakochane dziecko ,to to, które wczoraj pieściliśmy.

Dzisiejsze roztropne dziecko, to to, któremu wczoraj dodawaliśmy otuchy.

Dzisiejsze serdeczne dziecko, to to , któremu wczoraj okazywaliśmy miłość.

Dzisiejsze mądre dziecko , to to, które wczoraj wychowaliśmy.

Dzisiejsze wyrozumiałe dziecko, to to, któremu wczoraj przebaczyliśmy.

Dzisiejszy człowiek , który żyje miłością i pięknem to dziecko, które wczoraj żyło radości.”

/R.Russell/

Współczesne czasy sprawiają wrażenie wyjątkowo otwartych na dzieci i ich problemy, tymczasem dziecięce potrzeby są postrzegane przede wszystkim przez pryzmat reklam, mody dziecięcej coraz liczniej wyrastających młodzieżowych zespołów muzycznych. Rodzice chcą inwestować w wychowanie i naukę swoich dzieci od najmłodszych lat, nieraz zadają sobie pytanie , w jaki sposób mają to robić, aby ich pociechy wyrosły na zadowolonych z życia , a jednocześnie twórczych ludzi. Dlatego dorosłym proponuję małą wycieczkę w ich dziecięce lata. Każdy z nas przechowuje w swej pamięci doświadczenia, uczucia z dzieciństwa, które w okolicznościach dorosłego życia bywają uruchamiane jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zarówno dzieci, jak i my dorośli nosimy w sobie „wewnętrzne dziecko”- małego chłopca lub małą dziewczynkę. Marzeniem człowieka jest zachować aż do późnych lat energię, spontaniczność, twórczą postawę i radość dziecka. Gdy to „dziecko” jest w człowieku zakłócone, niezdrowe, może przybierać formę „dziecka” zbyt przystosowanego, uległego, przedwcześnie rozwiniętego albo defensywnego, lękliwego bądź zbuntowanego. Co sprzyja rozwojowi zdrowego „wewnętrznego dziecka”? Psychologia transakcyjna mówi, że ludzie już od niemowlęcia dążą do intymności, do fizycznej bliskości z drugą osobą poprzez otrzymywanie jak największej ilości „głasków”. Początkowo „głaskiem” jest dotyk, tulenie niemowlęcia. Później niemowlęcy głód dotyku sublimujemy w głód innych bodźców /np. głód poznawczy/. Co ciekawe i istotne –„głaskaniem” jest każda forma zwracania uwagi na czyjąś obecność, bądź to przez fizyczny dotyk , powitalny gest albo rozmowę. Bycie zauważonym, dostrzeżonym, wysłuchanym zrozumianym przez znaczącą dla dziecka osobę daje mu nie tylko poczucie własnej wartości i równowagę emocjonalną, ale podnosi odporność immunologiczną jego organizmu. Żadne statystyki nie obliczą , jak często powinniśmy obdarowywać nasze dziecko „głaskami”. Jednemu wystarczy kilkakrotny kontakt w ciągu dnia, inne spragnione jest ciągłej uwagi rodzica. „Głaski” są dla dziecka tym , czym woda dla rośliny. Dorosłym także są potrzebne do normalnego funkcjonowania. Wymiana „głasków” tworzy relacje/transakcje/pomiędzy ludźmi. Od jakości relacji pomiędzy małym dzieckiem a jego rodzicami zależy , w jakim świetle będzie ono widziało siebie i innych, czy będzie ono otwarte na nowe doświadczenia życiowe.

Katarzyna Durda-Delik